Tak, uważam się za pokolenie Pottera!

Harry Potter i Kamień Filozoficzny  - Andrzej Polkowski, J.K. Rowling

Do tej książki (zresztą, jak do całej serii) mam niesamowity sentyment. Kiedy byłem w podstawówce, wyszła pierwsza część i zupełnie odmieniła moje życie. Kiedy Harry miał lat 11 - ja też. Kiedy jego świat był prostu i niewinny (stosunkowo) - mój też taki był. Potem wszystko zaczęło się komplikować. Jak u mnie. Kiedy kończyła się seria, miałem lat 17. Jak Harry.
Jednak największy sentyment mam cały czas do części 1. Nie jestem w stanie policzyć, ile razy ją przeczytałem. 20? 40? W każdym razie liczby rzędu dziesiątek. Z tą książką zawsze kojarzy mi się beztroski czas dzieciństwa - miejsca, w których czytałem, zabawy oparte o ksiażkę, osoby, z którymi o niej rozmawiałem.
Dziś przeczytałem jednak pod nieco innym kątem - w ramach przygotowań do matury ustnej. Połknąłem ją w nieco ponad 3 h. I... mimo, że już niejestem tym 11 latkiem, książka nadal mnie porusza. Popatrzyłem na nią nieco obiektywniej (wiedząc, jak to się dalej rozwinie, patrząc przez pryzmat sukcesu, jaki osiągnęła) ale nie odebrało to jej... Magii.

Bo książka - tak jak moje dzieciństwo - jest i już na zawsze pozostanie MAGICZNA.